Co można poradzić dziś ludziom, którzy kończą studia, mają świetne wykształcenie, znają obce języki i marzą o tym, żeby robić karierę menedżerską, piąć się do góry, np. w obszarze HR? Konkurencja jest olbrzymia, rynek jest trudny. Ważna jest pasja i głód rozwoju, ale też gotowość do tego, by na początku… pobrudzić sobie ręce.


Pytanie takie postawił Piotr Wielgomas, prezes zarządu Bigram SA, kilkorgu dyrektorom personalnym odpowiadającym za kadry na skalę międzynarodową. Stanowiska rozmówców znajdują się póki co w sferze marzeń młodych ludzi. Dawno minęły czasy błyskawicznych karier. Osoby kończące dziś studia są często dużo lepiej wykształcone niż ich rówieśnicy w czasach, kiedy kariery zaczynali dzisiejsi dyrektorzy, znają po kilka języków obcych, nieraz zwiedziły kawał świata. Ale ich perspektywy są dużo mniej obiecujące. Mówi się o nich „stracone pokolenie”.



Wiedza…

– Osobom o dużych możliwości intelektualnych, polecałbym studia MBA na jakiejś renomowanej zagranicznej uczelni – radzi Stanisław Wojnicki, Dyrektor Zarządzający, Departament Zarządzania Kadrami, Kredyt Bank. – Jeżeli ktoś kończy szkołę typu Bocconi czy Harvard, to karierę ma gwarantowaną. Trzeba być tylko zdeterminowanym, zdolnym, nie bać się ryzyka. Najważniejsze, żeby się dostać, a później można liczyć na stypendia, kredyty.

Zdaniem Stanisława Wojnickiego nie tylko MBA prowadzi w Polsce do najwyższych stanowisk w międzynarodowych korporacjach, lecz również cierpliwa praca. Niestety, jest to kariera powolna, żmudna. Myli się ten, kto sobie wyobraża, że skoro właśnie skończył z dobrymi notami SGH, to zaraz otrzyma posadę zastępcy dyrektora w oddziale globalnej firmy. I oczywiście z myślą, że za trzy lata zajmie jego miejsce. Natomiast wbrew pozorom nie brakuje pracy, która otwiera drogę do kariery. Dużo ofert pojawia się np. w sprzedaży. Tylko, że – jak ocenia Stanisław Wojnicki – młodzi ludzie nie chcą takich prac.

… gotowość do rozwoju…

Również Katarzyna Jancelewicz, Regional Human Resources Team Leader Central Europe, Kimberly-Clark Poland, twierdzi, że najpierw „trzeba pobrudzić sobie ręce”. Spotyka wielu młodych, którzy od kilku lat permanentnie poszukują pracy, ale już na starcie szukają pracy na miarę swoich aspiracji, choć często nie stoją za tym możliwości i umiejętności. Takie podejście było skuteczne na początku lat 90. Dziś – mówiąc brutalnie – nie jest to możliwe.

Przyszłej kadrze menadżerskiej poszukującej dobrego startu zawodowego, Katarzyna Jancelewicz proponuje penetrowanie międzynarodowych projektów stażowych zarówno w korporacjach jak i w fundacjach i w stowarzyszeniach, czy udział w wolontariatach, jak choćby te na potrzeby Euro 2012.

– Tak zdobyte doświadczenie, niekoniecznie przyniesie prestiż, czy wysokie dochody – uprzedza Katarzyna Jancelewicz. – ale zdecydowanie potwierdzi kwalifikacje przyszłego pracownika takie jak elastyczność, radzenie sobie w nietypowych sytuacjach czy w końcu nieszablonowe myślenie. Dzisiaj większość organizacji, poszukuje osób, które chcą zdobywać róże doświadczenia, w rożnych działach firmy, które nie boją się zaryzykować i spojrzeć na swoją karierę w niekonwencjonalny sposób.


i… odrobina ADHD

Krzysztof Potyrała, Executive Direktor HR CEE, AVON przywołuje wyniki badań, które starały się znaleźć związek wykształcenia z karierą. – Dyplomy Harvard, Oxford czy MIT oczywiście pomagały – mówi Krzysztof Potyrała. – Ale kiedy sprawdzono, co różnicuje absolwentów Harvardu, czy Oxfordu, okazywało się, że decydującym elementem okazała się pasja, zaangażowanie. Czynnik ten ilustrowały dodatkowe zajęcia czy aktywności, których dana osoba była w stanie się podjąć i kontynuować przez dłuższy okres w swoim życiu. W ten sposób mierzono nie tylko pasję, ale też determinację. To również pokazuje, że trzeba czasem z pokorą brać to, co jest, mozolnie budować tę karierę.

Zdaniem Grażyny Rzehak, Dyrektora ds. zarządzania zasobami ludzkimi w firmie Unilever Polska, młodzi ludzie od momentu, kiedy są pełnoletni, powinni korzystać z życia i używać wszystkich możliwych okazji, by zdobywać doświadczenia związane z pracą, podróżą, współpracą z innymi i każdym działaniem, które rozwija.

– Wydaje mi się, że teraz jest coraz mniej miejsc pracy dla indywidualnych intelektualistów – przekonuje Grażyna Rzehak. – Każdy z nas szuka ludzi otwartych, proaktywnych, z odrobiną ADHD. Zbyt wielu młodych ludzi czeka dziś na instrukcje. Im wcześniej zaczynają poznawać świat i życie, im szybciej otworzą się na inspiracje zewnętrzne, tym większą mają szansę, by znaleźć się w tym wymagającym środowisku.

Zdaniem Piotra Wielgomasa rzeczywiście mniej niż kiedyś jest chętnych zaczynać karierę jako wolontariusze, statystycznie więcej jest chętnych do prac płatnych i nawet dobrze płatnych.

– Inna sprawa, że zbyt wiele firm nadużywało ostatnio trudną sytuację młodzieży proponując bez końca bezpłatne staże w celu nabywania doświadczeń – podsumowuje szef Bigramu.

Paweł Berłowski